Fotoplastikon, czyli szybka podróż w przeszłość

foroplastikon

Fotoplastikon odkryłam przypadkiem, ale gdy go znalazłam, czułam, że będzie strzałem w dziesiątkę. Przeglądałam Internet w poszukiwaniu ciekawych premier, ale tak naprawdę nie miałam ochoty ani na kino, ani na teatr, ani na koncert… chciałam zrobić coś ciekawego, a wszystko wydawało mi się sztampowe. Ujemne temperatury zniechęcały do jakichkolwiek aktywności na zewnątrz, a portfel – jak to zwykle bywa pod koniec miesiąca – drastycznie zeszczuplał. Do tego wszystkiego mogłam wygospodarować tylko trochę wolnego czasu, bo z racji na sesję zapowiadał się pracowity weekend.

I wtedy pojawił się on. Fotoplastikon.

Pierwsze fotoplastikony powstały w Niemczech w drugiej połowie XIX wieku – były to automaty służące do projekcji zdjęć wykonanych metodą stereoskopową, pozwalającą na uzyskanie obrazu trójwymiarowego. Na jakiś forum wyczytałam, że takie miejsce znajduje się w samym centrum Warszawy.

Podobno małe, niepozorne z zewnątrz, ale za to w środku… w środku miała być magia starych dobrych czasów: unikalne fotografie sprzed lat, piosenki Fogga i przytłumione światło, sprzyjające wyprawie w przeszłość. A to wszystko za dwa zł (bilet ulgowy), cztery zł (bilet normalny) lub nawet za darmo (niedziele).

Informacja na stronie oficjalnej przekonała mnie ostatecznie:

Fotoplastikon (…) jest unikalny – powstał na początku XX w. i z przerwami działał przez całe stulecie. W zbiorach jest ponad 5000 oryginalnych fotografii, od zdjęć dokumentujących otwarcie Kanału Sueskiego, poprzez wyprawy na Spitzbergen, Warszawę na przełomie wieków.

I najwidoczniej nie tylko mnie, bo w Fotoplastikonie było dosyć tłoczno. Spodziewałam się ludzi trochę starszych, może po czterdziestce. Nic z tych rzeczy: natknęliśmy się i na nastolatka, i na mężczyznę grubo po siedemdziesiątce. My spędziliśmy w środku około pół godziny – w sam raz, by poznać coś nowego i by nie musieć później zawalać nocy.

Co ważne, pokazywane zdjęcia są co jakiś czas zmieniane (raz można zobaczyć np. sceny ze stanu wojennego, a raz portrety postaci z bajek), więc pewnie kiedyś wybierzemy się do Fotoplastikonu ponownie. I to prędzej niż później, bo naprawdę bawiłam się świetnie – choć osoby mniej sentymentalne lub niezainteresowane historią raczej uznałyby takie wyjście za nudne.

A czy Wy lubicie przeglądać stare fotografie?

dla pary fotografia historia miejsca Slider warszawa

Wasze komentarze

Niezależnie, czy komentujesz jako Gość, czy też korzystając z jednego z dostępnych trybów logowania - Twój adres e-mail nie zostanie upubliczniony bez Twojej zgody.