Deszczowa Piosenka, czyli ześlijcie wreszcie ten deszcz

deszcz

Jeżeli obawiasz się, że zamiast Lanego Poniedziałku możesz spodziewać się co najwyżej śnieżnego poniedziałku, nie martw się: jeszcze nie wszystko stracone. Odpowiednią ilość wody w Śmigus-Dygus zapewni ci Teatr Muzyczny Roma w Warszawie – oczywiście pod warunkiem, że usiądziesz w pierwszych rzędach podczas Deszczowej Piosenki. Chyba jeszcze nigdy ostrzeżenia przed deszczem nie wywoływały takiego entuzjazmu.  

Co może być przyjemniejszego od stania w deszczu?

Co może być przyjemniejszego od stania w deszczu?

Widzów nie odstraszają ceny biletów, bo chociaż musical wystawiany jest już od dłuższego czasu, nadal cieszy się sporym powodzeniem i o odpowiednie miejscówki trzeba niekiedy powalczyć. Nic dziwnego – siedzenie daleko od sceny z zasady nie jest dobrym pomysłem, ale w przypadku tego spektaklu w ogóle się nie sprawdza (nawet jeśli wychodzi trochę taniej).

Mimo że zarówno gra aktorska, jak i strona muzyczna w Deszczowej Piosence są na zadowalającym poziomie, to jej główną atrakcją zdają się być pełne energii sceny tańca w strugach deszczu. Trochę wstyd się przyznać, ale sądząc po zachwyconych minach widzów, nie tylko dzieciaki najbardziej cieszyły się z kapania z sufitu…

A tego można doświadczyć (dwukrotnie) tylko w tzw. „strefie deszczu”, czyli w pierwszych rzędach. Kto by pomyślał, że ci sami dorośli, którzy awanturują się o ochlapanie wodą przez przejeżdżający samochód, teraz za podobną przyjemność zapłacą około 110 złotych i jeszcze będą się przy tym świetnie bawić? Może to kwestia nowości (jednak nie w każdym teatrze kałuże na scenie są zaplanowanym elementem dekoracji), a może lekkiej, wiosennej atmosfery stworzonej przez artystów występujących w Deszczowej Piosence. Faktem jest, że chociaż do wielkich fanów musicali nie należę, naprawdę miło spędziłam wieczór.

Nie należy jednak oczekiwać od tego przedstawienia zbyt wiele; jest to po prostu łatwa w odbiorze historia, wzbogacona o porządną oprawę wizualno-muzyczną. Na pewno zrobiła na mnie mniejsze wrażenie niż Upiór w Operze – ale z drugiej strony nie dorównywało mu także Les Miserables. Możliwe, że pod wpływem czasu zaczęłam oceniać Upiora pozytywniej lub też przez te wszystkie lata zrobiłam się bardziej wybredna. Kto wie?

Tak czy owak, Deszczowa Piosenka to idealny musical dla poszukujących pocieszenia przed kolejnym poniedziałkiem (Lanym, śnieżnym, czy też po prostu – roboczym). No bo czy można się nie uśmiechnąć, słuchając powtarzanego jak mantra „dzień dobry, dzień dobry, kłopoty idą w cień…”?

The video cannot be shown at the moment. Please try again later.

dla grupy dla pary Dziś polecamy miejsca musical Slider teatr warszawa

Wasze komentarze

Niezależnie, czy komentujesz jako Gość, czy też korzystając z jednego z dostępnych trybów logowania - Twój adres e-mail nie zostanie upubliczniony bez Twojej zgody.